Shah Rukh Khan. Indyjski aktor.
Miliony ludzi tańczą, gdy Shah Rukh Khan tańczy
na kinowych ekranach, w wielości swych kopii
płynących z projektorów wśród ciemności sali;
z nim widzowie kochają i giną z tęsknoty,
zapominając siebie wchodzą w świat zagrany.
Ustami ich on mówi. Ciała w jego gestów
mieszczą się ramy. W indyjskich miastach
on pojawia się wszędzie. W kurzu dróg tak wielu,
w ciasnych mieszkaniach, na wiejskich placach.
Stawiają mu świątynie, jest półbogiem znanym,
lecz również dobrym bratem, kochankiem i synem.
Na reklamach produktów widać uśmiech sławny,
Pepsi Cola i fryzjer z nim budują biznes,
wielu gości go w szyldzie na wsparcie swej marki.
Protestują bramini i ludzie kultury:
”Gdzie indziej Indie mają swe serce!
”Gdzie indziej Indie mają swe serce!
Czy cesarz łatwych fabuł ma zasłaniać góry,
wieki rozważań i hymny święte?”
Shah Rukh filmem oddycha. Nawet gdy udaje
prostego wyrobnika, szepcze w nim scenariusz.
Widzi wokół tematy, w sobie też je znajdzie
i choć przed tym się broni, wie, że nie ma faktów
a życie to opowieść, co prawdą się zdaje.
Z zapożyczonych wątków czerpie każdy człowiek,
miesza je chaos chwil przypadkowych,
nikt nie tworzy fragmentów z których sam wyrośnie,
to tylko stare zużyte twory.
Dobry film je ozdobi, wartkim porwie nurtem,
a czasem się otworzy na pradawne mity,
które przyjdą bez wiedzy tych, co czynią sztukę,
wchodząc na puste miejsce, w dekoracji bryły,
jakby tylko czekały w pobliżu wciąż czujne.
Niejeden dawny epos ciągle się odradza
w nowych sceneriach echem nie zgasłym,
znowu walczy król Rama, choć łuk swój zostawia,
chwyta karabin, gotów na zmiany.
Już nie w cieniu figowca medytuje Budda,
choreografią milczy, nią złudzenia zwalcza,
a pustka jest piosenką, której rynek szuka,
ten niesyty konstruktor, co spokój zniewala,
jednak ich zjednoczenie to wielka zasługa.
Prawda nie jest spokojem, ani dziką burzą,
lecz dwoma na raz w jednym momencie,
i o tym mówią filmy, często poza twórcą
głuchym na głębię zawartą w dziele.
Shah Rukh może to dostrzegł, może traf gra rolę.
Nieraz wzmacnia utwory ślepota autorów,
bowiem lepiej być ślepcem, niż widzieć w połowie,
efekty piękne burzyć kalectwem poglądów,
co łudzą jasnym celem, wiodą doń pozornie.
Niech złoszczą się bramini i smakosze stylu,
nie w pełni zgadli czym piękno błyszczy,
gdyż mitów nie dostrzegli, wzbronili ich kinu,
urodę widząc w symbolach zimnych.
Zapalę wnet kadzidło przed zdjęciem Shah Rukha,
tak jak czci się herosa, uznam go w swym domu,
gdyż przyniósł mi katharsis mitów wielki sługa,
nawet jeśli bezwiednie posiadł w sercu ogród,
niechaj w jego owocach dym wonny się nurza.
5 maja 2009


































Odnośniki