Login Witaj w portalu HANUMAN.pl
21.10.2018, godz. 12:02

"Nie będę walczył", czyli kilka słów o Iliadzie i o Mahabharacie

 
Postać Achillesa i postać Ardżuny, dwóch wspaniałych wojowników najsłynniejszych, obok Odysei i Ramajany, eposów, mają z sobą wiele wspólnego, choć pozornie ich historie bardzo się różnią. Achilles, uczestnik zbrojnej wyprawy Achajów pod Troję celem odzyskania porwanej przez Parysa Heleny, pokłócony z naczelnym wodzem Agamemnonem o brankę, którą ten mu bezprawnie odebrał, odmawia dalszej walki, prosząc przy tym matkę, boginię Tetydę, by wybłagała u Zeusa szereg zwycięstw dla Trojan, pod wpływem których Grecy odczuliby dotkliwie brak Achillesa u swego boku. Zeus spełnia jego prośbę, jednak i wówczas bohater nie przystępuje do walki. Dopiero śmierć najbliższego przyjaciela, Patroklosa, z ręki Hektora porusza go do tego stopnia, że chwyta za oręż i mści się na zabójcy, dzięki czemu Troja może zostać zdobyta, choć opis tego zwycięstwa nie stanowi już części akcji Iliady, nie jest też ono bezpośrednią zasługą Achillesa, który wkrótce po zgładzeniu Hektora sam zginie przeszyty strzałą Parysa.
Ardżuna z kolei, syn królowej Kunti i boga Indry, jako jeden z dowódców armii Pandawów bierze udział w bitwie wytoczonej kuzynom, Kaurawom, którzy bezprawnie zagarnęli ich ziemię. Próby pokojowych pertraktacji nie powiodły się, wielka bitwa jest nieunikniona, wojska zebrały się, Ardżuna ma dać sygnał do ataku. Wyjeżdża do przodu na rydwanie i nagle chwyta go przemożny żal na myśl o mającej nastąpić walce. Odrzuca łuk. W tym miejscu zaczyna się najbardziej znana część Mahabharaty, Bhagawadgita, czyli pouczenie, jakiego udziela Ardżunie jego woźnica, bóg Kriszna, awatar boga Wisznu. Pod wpływem jego nauk bohater decyduje się wziąć udział w bitwie, która skończy się śmiercią prawie wszystkich uczestników; armia Kaurawów zostanie wybita a trzej ocalali wojownicy dokonają nocnej rzezi w obozie Pandawów.
Inna zatem jest przyczyna rezygnacji obu bohaterów z walki, inne okoliczności, inna przyczyna jej wznowienia. Achilles nie uczestniczy w bitwie przez długi czas, Ardżuna waha się jeszcze przed jej początkiem, po czym daje sygnał do rozpoczęcia działań wojennych. Niewiele więc zdaje się ich łączyć. Ale czy rzeczywiście?

 

Dwaj najwięksi wojownicy dwóch słynnych eposów odmawiają walki, choć ma to być walka ich życia, ta właśnie, dla której przez tyle lat szkolili się i dzięki której mają zdobyć wieczną sławę. Obaj mają tego świadomość, a jednak nie chcą brać w niej udziału, ponieważ nagle zrozumieli, że uczestnictwo w niej uczyni ich podłymi. I w pewnym sensie mają rację, gdyż wojna, w której biorą udział jest podła; nie dlatego, że w ogóle jest wojną, ale dlatego, że to wyjątkowo krwawa wojna w dziejach, niewspółmiernie krwawa do wyrządzonej krzywdy, która ją spowodowała (pamiętajmy, że Achajowie bili się z Trojanami przez dziesięć lat), a ludzie, którzy się na to zdecydowali, nie są w pełni szlachetni i wielu z nich walczy niehonorowo.
Również nasi bohaterowie, kiedy już się do niej włączą, dokonają czynów nie tylko niehonorowych, ale wręcz potwornych: Achilles w okrutny sposób zbezcześci zwłoki najdzielniejszego spośród wojowników trojańskich, syna króla Priama, Hektora; Ardżuna zabije podstępnie swojego czcigodnego wychowawcę, Bhiszmę, a następnie, lekceważąc wszystkie zasady obowiązujące podczas pojedynków, przeszyje strzałą Karnę, swojego najstarszego brata (choć o wzajemnym pokrewieństwie nie wiedział), gdy ten będzie naprawiał koło u rydwanu.
Żaden z nich akurat tych zdarzeń oczywiście nie mógł przewidzieć wówczas, gdy wzdragał się przed walką, ale rezygnowali z niej zauważywszy co innego: Achilles, że ludzie, dla których przybył pod Troję i przelewał krew ryzykując wielokrotnie własnym życiem a nie dostając wiele w zamian, są tego niegodni, natomiast Ardżuna, że sprawa, dla której wszczęto wojnę, nie jest jej warta. Obaj odczuwają żal z powodu niesprawiedliwości losu, który wyznaczył im taką a nie inną rolę i obaj próbują mu się przeciwstawić. Obaj też mają rację co do swoich spostrzeżeń.
Ardżuna widzi doskonale, że wojna spowoduje zagładę jego rodu. Walka na śmierć i życie z bliskimi krewnymi i z wychowawcami o kawałek ziemi wydaje mu się straszną pomyłką. Achilles natomiast został potraktowany przez Agamemnona bardzo niesprawiedliwie (odebranie przyznanej mu podczas podziału łupów branki równało się z zakwestionowaniem jego zasług wojennych; ponadto, jak sam później tłumaczy, szczerze tę dziewczynę pokochał) i, co go chyba najbardziej ubodło, nikt z całego wojska nie stanął w sporze po jego stronie. Co więcej, kiedy już klęski Greków zmusiły ich, by szukać u bohatera pomocy, wódz nadal nie zdobył się na to, by go przeprosić; choć wysłał do niego posłów z darami, zażądał, aby to Achilles ukorzył się przed nim. Heros, miłujący nade wszystko takie wartości jak honor i prawda, nie potrafił i nie chciał zdobyć się na podobnie fałszywe pojednanie.
Mimo wszystko przesłanie obu utworów nie pozostawia wątpliwości – przeznaczeniem tych wspaniałych wojowników jest wziąć udział w walce, czy im się to podoba, czy nie. Oba eposy, każdy we właściwy swojej kulturze sposób, pokazują ich rozpacz, gdy sobie to uświadamiają i ich bunt, ale także prowadzą ich do ostatecznego zrozumienia nieuchronności losu i do pogodzenia z nim.
Iliada jest pod tym względem skonstruowana podobnie jak późniejsze tragedie greckie (choć oczywiście to one wzorowały się na niej) – przedstawia próbę przeciwstawienia się przeznaczeniu, która pociąga za sobą tragiczne konsekwencje. Gniew Achillesa stanowi centralny temat utworu, na co wskazuje już pierwszy wers („Gniew opiewaj, Bogini, Achillesa syna Peleusa”). Pierwsza księga stanowi niejako zawiązanie akcji, czyli przedstawia sytuację, w której ów gniew się narodził a w konsekwencji także wstrzymanie się herosa od walki. Kolejne mówią o skutkach, aż do księgi dziewiątej, poselstwa do Achillesa, które jest zwrotem akcji, bezpośrednią przyczyną późniejszej tragedii. Śmierć Patroklosa to kulminacja akcji tragicznej a pogrzeb Hektora – jej rozwiązanie.
Początkowo gniew Achillesa został ukazany jako słuszna reakcja na podłą niesprawiedliwość i wszystko dzieje się dalej po jego myśli: Achajowie zaczynają przegrywać i w końcu Agamemnon wysyła do niego posłów z darami. I choć zachowuje się nadal z wyższością i nie przeprasza herosa, syn Tetydy powinien w tym momencie zrozumieć, że nawet jeśli nie może oczekiwać od wodza niczego więcej, musi do walki powrócić. Dlatego, że wokół niego giną ludzie, którzy kiedyś byli jego przyjaciółmi, a on odmawiając udziału w bitwie skazuje ich na śmierć. Również dlatego, że wielu jego przyjaciół dawniej już w tej wojnie zginęło, a on rezygnując z boju o Troję czyni ich śmierć bezwartościową. I wreszcie dlatego, że sam przecież jest wojownikiem, to jego życiowa ścieżka i nie ma żadnej innej; jego powinnością jest dokonanie bohaterskich czynów pod Troją.
Achilles jednak jest tak bardzo rozczarowany tym, że owe bohaterskie czyny muszą pociągać za sobą wyrzeczenie się ideałów, że nie chce walczyć:
 
Wiem, że ni król Agamemnon Atryda, ni wszyscy Achaje
Nie przekonają mnie, bowiem nie można liczyć na wdzięczność
Za wojowanie z wrogami bez przerwy i bez wytchnienia.
Jedna nagroda, czy ktoś od bitwy stroni, czy walczy;
Mężny rycerz i tchórz tej samej czci zażywają,
Śmierci ulega po równi mąż uznojony i nicpoń.
[…]
Ja mu służyć nie będę ni dobrą radą, ni czynem,
Bowiem wywiódł mnie w pole i ciężko zawinił[1].
 
 Nie daje się nawet przekonać swojemu opiekunowi Fojniksowi, który tak oto go upomina:
 
[…] Achillu, okiełznaj swą pychę! I niechaj nie będzie
Zatwardziałe twe serce! Toć dadzą się zmiękczyć i bogi,
A gdzie nam do ich dostojeństwa, potęgi i dokonałości!
Żertwą, serdeczną modlitwą, libacją i dymem ofiarnym
Nawet grzesznicy, co błądzą, zdołają ich kornie przebłagać.
Dzeusa bowiem, wielkiego Kronidy, są Prośby córami
[…]
Więc, Achillesie, niech z czcią się spotkają z twej strony te córy
Dzeusa, bo serca szlachetne uginać się zwykły przed nimi.
[…]
Opowiadano nam nieraz o sławnych czynach herosów,
Co podobnie, jak ty, wściekłością wrzeli zażartą,
Lecz można ich było zjednać darami czy słowy przekonać[2].
 
Trwając dalej w gniewie heros popełnia błąd, a ceną za ten błąd będzie utrata najlepszego przyjaciela. Patroklos, nie mogąc ścierpieć myśli o zagładzie Achajów, przywdziewa zbroję Achillesa i udając go, prowadzi jego oddział na Trojan, czym odwraca ostateczną klęskę Greków, sam jednak ginie z ręki Hektora. Gdy syn Tetydy dowiaduje się o śmierci druha, również pragnie umrzeć. I dopiero ból, który wówczas przenika jego serce, uczy go, że przeznaczeniu nie można się przeciwstawić, ponieważ ono i tak się wypełni; lepiej więc zmierzać ścieżką wyznaczoną przez los z własnej woli i na przykład stać u boku walczącego przyjaciela ratując go od śmierci, niż zostać zmuszonym do walki już tylko po to, by zemścić się na jego zabójcy.
Achilles postanawia więc ostatecznie, choć późno, pojednać się z Agamemnonem i ruszyć do walki z Trojanami. Następnie wyzywa Hektora na pojedynek i zabiwszy go, z zemsty okalecza jego zwłoki. Jednak ten ostatni akt gniewu nie przynosi mu ulgi w rozpaczy po stracie przyjaciela, ani też uroczysty pogrzeb, który sprawia Patroklosowi czy urządzone ku jego czci igrzyska. Dopiero nocna wizyta króla Trojan, Priama, który samotnie przybywa do namiotu Achillesa błagać go, by mógł wykupić zwłoki syna, i korzy się przed nim, wzbudza w sercu bohatera litość, która wymazuje z niego resztki gniewu. Heros, nauczywszy się na własnych błędach czym jest przeznaczenie, przeżywa wówczas oczyszczenie z negatywnych emocji, czyli katharsis.
Warto zauważyć, iż bogowie w Iliadzie od początku wiedzą, że Achilles zachowa się tak a nie inaczej, choć miał on wolny wybór. Pozwalają mu jednak popełnić błąd, ponieważ, jak pokazują nam też inne mity greckie, ludzie przeważnie nie rozumieją tego, co mówią do nich bogowie i uczą się, jeśli w ogóle, dopiero na własnych błędach. Mimo to bohater nie jest pozostawiony całkiem bez pomocy; bogowie wielokrotnie, choć nie zawsze zauważeni, ingerują w wydarzenia, na przykład wysłana przez Zeusa Iryda nakłania Priama, by udał się do jego namiotu wykupić zwłoki syna, przez co następuje między nimi pojednanie. Uroczysty pogrzeb Hektora kończy epos.
Inaczej skonstruowana jest Mahabharata. Hindusi, odwrotnie niż Grecy, uważali, że najlepiej uczyć się naśladując idealny wzór i dlatego ich wielkie dzieło epickie pełne jest elementów dydaktycznych. Ponadto Kriszna, w przeciwieństwie do bogów olimpijskich, nie pozostawia Ardżuny samego, trwa zawsze przy nim wspierając go radą. W krytycznym momencie załamania bohatera objawia mu swoją prawdziwą naturę i rozpoczyna wykład filozoficzny, znany jako Bhagawadgita, który ma uprzytomnić herosowi, że powinien przystąpić do walki.
Sam autorytet bóstwa zapewne by wystarczył, ale Kriszna dba o to, by syn Kunti naprawdę zrozumiał, z jakiego powodu oczekuje się od niego takiego właśnie działania. Tłumaczy mu, że bitwa jest nieunikniona a wzięcie w niej udziału stanowi logiczne następstwo wszystkich jego dotychczasowych dokonań. Nawet jeśli zrezygnuje, wojna nie ustanie, on za to straci możliwość dokonania bohaterskich czynów i przechylenia za ich pomocą szali zwycięstwa na stronę tych, którzy mają słuszność w sporze.
 
Nawet człowiek świadomy prawdy
Musi postępować zgodnie ze swą naturą.
Albowiem istoty żywe idą za głosem swej natury.
Na cóż zda się tu opór?
[…]
Lepszy jest własny obowiązek
[spełniany] nawet bez powodzenia
Od dobrze spełnionego cudzego obowiązku[3].                       
 
Bóg objaśnia także i to, co po długim czasie zrozumiał Achilles, że wstrzymywanie się od czynu nie oznacza uwolnienia się od niego; wręcz przeciwnie – nieczynienie jest również rodzajem czynu i tak samo jak on tworzy więzy karmiczne. Dopiero to, czego dokona się z pełną świadomością możliwych konsekwencji, ale bez oczekiwania którejkolwiek z nich, bez lęku przed klęską i bez pragnienia zwycięstwa – tylko taka „walka” może wyzwolić ludzi z więzów i przerwać krąg wcieleń:
 
Czyn stoi znacznie niżej
Od działania podyktowanego przez rozum [=buddhi],
Zdobywco Skarbu.
Rozum niech więc będzie twą ucieczką!
Nieszczęśni ci, których do czynu skłania jego owoc!
Ten, kto słucha głosu rozumu,
Odrzuca zarówno zło, jak i dobro tego świata.
Wstąp więc na ścieżkę jogi,
Albowiem joga zapewnia właściwe spełnienie czynu.
Mędrcy wsłuchani w głos rozumu
Odrzucają owoc zrodzony z czynu.
Wyzwoleni z więzów narodzin
Idą tam, gdzie nie ma bólu.
[…]
Ten, kto pozostaje beznamiętny
Bez względu na to, czy spotyka go zło, czy dobro;
Ten kto nie pożąda i nie odczuwa nienawiści,
Jest mędrcem, którego rozum zastygł w prawdzie[4].
 
Takie postępowanie nazywa Kriszna jogą czynu:
 
Kto składa swe uczynki w brahmanie
I działa bez przywiązania,
Na tym zło nie pozostawia śladu,
Tak jak woda na liściu lotosu.
Ciałem, umysłem, rozumem oraz każdym ze zmysłów
Spełniają czyn joginowie
Bez przywiązania [do owocu swego trudu],
Dla wewnętrznego oczyszczenia.
Doskonałej ciszy zaznaje ten,
Kto postępuje ścieżką jogi
I nie pragnie owocu swego czynu.
Ten zaś, kto nie postępuje ścieżką jogi
I kto garnie się ku owocom [czynu],
Wikła się w pęta swych pragnień[5].
 
W dalszej części wykładu Kriszna objawia Ardżunie subtelną wiedzę filozoficzną o istocie wszechświata. Nie możemy mieć pewności, czy bohater ogarnął ją całą swoim umysłem, ale z pewnością jest na tyle oddany Krisznie, że przyjmuje jego naukę. Powraca do walki i pomimo iż czasem jeszcze targają nim wątpliwości, trwa na obranej ścieżce. Dokonuje wielu bohaterskich czynów, zabija dwóch spośród trzech największych wojowników strony Kaurawów (Bhiszmę i Karnę) i ostatecznie po 18 dniach walk schodzi z pola bitwy jako zwycięzca, choć on i jego bracia tracą wszystkich synów, a cała ich armia zostaje wyrżnięta podczas snu.
Zarówno Achilles, jak i Ardżuna, wychodzą więc z owej walki zwycięsko, ale okupiwszy ją ogromną stratą. Gdyby jednak nie zdecydowali się w ogóle do niej przystąpić, ich strata byłaby jeszcze większa. Tego nauczyli się obaj, wyzbywszy się gniewu i rozpaczy. Tego nauczyli ich, stosując dwie odmienne metody, bogowie. I sądzę, że my również, dzisiaj, możemy wyciągnąć z tego pewną naukę.
 


[1] Homer, Iliada, tłum. I. Wieniewski, Wyd. Literackie, Kraków–Wrocław 1984, s. 188n, IX 316-321, 375n.
[2] Ibidem, s. 192n, IX 497-525.
[3] Bhagawadgita czyli Pieśń Pana, tłum. J. Sachse, Ossolineum BN, 1988, s. 46n, III 33, 35.
[4] Ibidem, s. 30-32, II 49-51, 57.
[5] Ibidem, s. 62n, V 10-12.

 

1 komentarzy

Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Autor: Anonymous dnia 08.07.2009, godz. 11:04 "Nie będę walczył", czyli kilka słów o Iliadzie i o Mahabharacie

Bardzo miły esej :)

[ # ]

Wydarzenia

Brak nadchodzących wydarzeń

Translator

  • Arabic
  • Bulgarian
  • Catalan
  • Chinese Simplified
  • Chinese Traditional
  • Croatian
  • Czech
  • Danish
  • Dutch
  • English
  • Filipino
  • Finnish
  • French
  • German
  • Greek
  • Hebrew
  • Hindi
  • Indonesian
  • Italian
  • Japanese
  • Korean
  • Latvian
  • Lithuanian
  • Norwegian
  • Portugese
  • Romanian
  • Russian
  • Serbian
  • Slovak
  • Slovenian
  • Spanish
  • Swedish
  • Ukrainian
  • Vietnamese