Login Witaj w portalu HANUMAN.pl
11.12.2018, godz. 10:41
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Choroba tropikalna. Pamiętnik indyjski, część 29.

 
  Okazało się, iż musiałem poświęcić tej nieproszonej przybyszce specjalny rozdział. W końcu tyle pisałem o romantycznych wizjach przeżartych gorączką Anglików, iż aż się prosiłem o zapoznanie się z tym zagadnieniem w sposób nie tylko teoretyczny… Choroba w klimacie równikowym przebiega jak groźny sztorm na oceanie, rzeczywiście zupełnie odrywa od wszystkiego, przynosi wizje godne obrazów Gauguina.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Księżycowy kamień

 
Powstał nie z księżyca. Wachlarz z twardej płyty
przed wejściami świątyń umieszczali władcy
żyznej wyspy Lanki. Relief miał być cichym
stukiem kręgów przemian w mechanizmach Maji.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Obudź się i graj! Indyjski pamiętnik, część 28.

 
   Aby wyobrazić sobie izolację niektórych miejsc na Sri Lance, wypada wspomnieć też o pociągach. Oczywiście nie wszędzie istnieją linie kolejowe, lecz ich sieć jest całkiem gęsta, choć z biegiem lat zanika. Gdy jechaliśmy naszym superszybkim autobusem do Hatton, widzieliśmy w dużym stopniu zarośnięty trawą pojedynczy, szeroki jak w Indiach tor. Oglądaliśmy też dworce kolejowe, przy malowniczych zakrętach linii, której szyny niemal tonęły w mokradłach, kamieniach, albo korzeniach drzew. Wiedząc, że przejażdżka koleją może być malownicza, zaproponowałem Nalinowi powrót tym środkiem transportu. Powiedział mi jednak, iż pociągi się spóźniają, zaś trasą Hatton – Colombo (niecałe 180 km) jedzie się planowo 12 godzin.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Nalin Lusena i tamilskie dzieci. Pamiętnik indyjski, część 27.

 
   Nalin Lusena był pełną energii, przyjazną postacią. Jego uśmiech na tle czarnej jak węgiel skóry wyglądał jak radosny półksiężyc na niebie. Przyjaciele nazywali go w związku z tym „kaal”, czyli „czarny”. Jednym z marzeń Nalina było zagranie na Broadwayu, gdyż uwielbiał musicale. Sam już stawiał w nich pierwsze kroki na Sri Lance, choć odnosił też sukcesy w zwykłym teatrze. Gdy pomógł mi odnaleźć dom w labiryncie ogrodu botanicznego zwanego Sri Lancą, przedstawił mi wręczenie nagród za najlepszy musical sprzed dwóch, czy trzech lat.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Pierwsze dni na Sri Lance. Pamiętnik indyjski, część 26.

 
   Na wstępie należy się z mojej strony kilka słów wyjaśnienia. W końcu Sri Lanka to nie Indie! Tym niemniej wyspa należy, wraz z Bhutanem, Pakistanem, Bangladeszem i Nepalem do Subkontynentu Indyjskiego. Tyle geografia. Od strony kulturowej powiązania są jeszcze silniejsze. Początkiem historii dla Lankijczyków są wydarzenia opisane w Mahavamsi, dziele buddyjskiego mnicha z V wieku n.e., w którym autor opisuje, jak Syngalczycy, oświeceni naukami Buddy, wyruszyli z Północnych Indii do swej Ziemi Obiecanej, czyli Sri Lanki. Epos ów był pisany ku pokrzepieniu serc, kiedy to dawna, syngaleska stolica, Anuradhapura, uginała się pod naporem armii z Południowych Indii. Obecnie dla wielu mieszkańców wyspy „być Syngalczykiem” znaczy tyle samo co „być buddystą”, zaś dawni hinduistyczni najeźdźcy, stanowią 18% populacji wyspy i podobnie jak mieszkańcy Chennaju, są Tamilami.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Stupy

 
Wielkie stupy wznieśli władcy Anuradhy,
aby uczcić tego, który odkrył nicość.
Ciężkich kopuł chwałą, zasłonili ściany
zgaszonego ognia, który płonął cicho.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Szlakiem Hanumana. Pamiętnik indyjski, część 25.

 
 Hanuman, małpi bóg i przyjaciel boga Ramy, awatara Wisznu bardzo czczonego w Indiach (wielu wieśniaków mówi sobie na dzień dobry po prostu „Ram! Ram!”) dla niektórych Południowców jest postacią wysoce kontrowersyjną. Wielu z nich podejrzewa jego, jak i Ramę, nie tyle o walkę z demonicznymi rakszasami, co o wojnę z dawnymi Drawidami, ich przodkami. Istnieją „urealnione” nowoczesne, drawidyjskie wersje Ramajany, gdzie cała sytuacja jest przedstawiona wprost. Tego typu wątki podejmują nacjonalistyczne partie tamilskie. Chcą one częstokroć uwolnić Południową kulturę od wpływu Północnych najeźdźców. Ich gniew obraca się przede wszystkim przeciwko braminom, z których większość jest potomkami aryjskich najeźdźców, o czym świadczy nieraz ich biała jak mleko skóra, odróżniająca ich od czarnej, lokalnej ludności.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Chennai w powieści gotyckiej. Pamiętnik indyjski, część 24.

 

   Rzeczpospolita Polska nie miała żadnych kolonii. Niektórzy miłośnicy historii dopatrują się jakiejś tropikalnej wysepki, która prawie była kolonią, a ja nie umiem w tej chwili ze Sri Lanki docenić na ile jest to prawdą. Nie wzbogaciliśmy się zatem, ale za to nie mamy się czego wstydzić. Tym niemniej na lekcjach poświęconych historii kultury prowadzonych w naszych szkołach, gdy mówimy o jakże ważnej dla naszej sztuki epoce romantyzmu, pomijamy niemal orientalizm, który w dużej mierze był podstawą dla romantycznego kultu tego co nieokreślone, nastrojowe i trudne do wytłumaczenia. Umyka nam też zjawisko izolacji romantycznej duszy na tle jej świata, swoista słodko – tragiczna samotność, tak urzekająca w powieściach, poematach, malarstwie a nawet architekturze. Tymczasem nieprzypadkowo głównym źródłem romantyczności byli Brytyjczycy. Wyobraźmy sobie ich całkowite oderwanie od realności w Indiach, w Afryce i w innych nie mniej egzotycznych włościach. Wyobraźmy sobie samotność chorego na orientalną chorobę młodego urzędnika z Londynu, który miał pod sobą dziesiątki tysięcy ludzi, których nie rozumiał, nie mógł zrozumieć, ani też nie chciał. Za to jakże malowniczy byli ci ludzie! Zwłaszcza znad oparów opium, uśmierzającego efekty różnych nieznanych europejczykom chorób, pozwalającego przetrwać potworny upał, oraz niezbyt udane siłą rzeczy relacje z wyzyskiwaną okrutnie ludnością.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Wiatr od oceanu

 
Wiatr od oceanu unosi firanki,
palmy gną się miękko, szarościami płynie
poprzez barwy fala. Mieni się kształt Lanki,
nic nie trwa bez ruchu w nadmorskiej dolinie.
 
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Kolej i ryż. Indyjski pamiętnik, część 23.

  
  A może „kolej na ryż”? Trudno czasem znaleźć w indyjskim chaosie odpowiedni tytuł. Słowa mienią się i przepoczwarzają jak niezliczone tłumy rzeźb na wieżach chennajskich świątyń. Nie tylko słowa. Indyjskie przewodniki turystyczne są przeważnie bardzo udane. Tym niemniej Hindusi lubią to co dobre i wypływa z przeszłości. Dlatego obok wspaniałych nowych publikacji lubią wznawiać w nieskończoność starsze osiągnięcia wydawnicze, nie podając oczywiście ich sięgającej głęboko w czas metryki. Mieliśmy taki właśnie przewodnik po Chennaju…

Wydarzenia

Brak nadchodzących wydarzeń

Translator

  • Arabic
  • Bulgarian
  • Catalan
  • Chinese Simplified
  • Chinese Traditional
  • Croatian
  • Czech
  • Danish
  • Dutch
  • English
  • Filipino
  • Finnish
  • French
  • German
  • Greek
  • Hebrew
  • Hindi
  • Indonesian
  • Italian
  • Japanese
  • Korean
  • Latvian
  • Lithuanian
  • Norwegian
  • Portugese
  • Romanian
  • Russian
  • Serbian
  • Slovak
  • Slovenian
  • Spanish
  • Swedish
  • Ukrainian
  • Vietnamese

Migawka z Galerii

Co nowego

ARTYKUŁY

Brak nowych artykułów

KOMENTARZE ostatnich 7 dniach

Brak nowych komentarzy

MEDIA GALLERY Ostatnie 7 Dni

No new media items

Kto jest Online

Gość: 5