Login Witaj w portalu HANUMAN.pl
17.10.2018, godz. 12:41
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Hauz Khas

 

 
Spośród domów miasta nagle wyłonione
drzewa i grobowce. Nad wodami władców
wciąż te same mury drżą w pieśni żałobnej.
Białe gęsi krzyczą wśród rozpadlin czasu.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Gniew w tańcu

 
Gniew bogini w tańcu nagle się wyłania,
twarz tancerki zmienia w niespokojnym ruchu,
radość znika w ogniu, w ciemnych pieśni falach,
tam, gdzie czarne Słońce pnie się pośród szumu.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Pieśń drogi (Geetanjali)

 
Tutaj droga śpiewa, przez pył dni zmęczona,
Toną w niej mieszkańcy, liczni dla pamięci
Jak okruchy czasu, zawsze na jej torach,
Pełni drobnych zdarzeń, których nic nie zmieści.
 
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Wpierw sarod. Indyjski pamiętnik, część 13.

 
   Pierwszym moim delhijskim koncertem był recital młodego Shashanka Navaldi, związanego przez guru, Daanisha Aslama Khana z rodem wielkiego sarodzisty ustada Amjada Ali Khana. Z nagraniami Amjada mam od jakiegoś czasu pewne problemy. Czasem je uwielbiam i uważam owego muzyka za największego sarodzistę ostatnich dziesięcioleci. Innym razem wydają mi się trochę powierzchowne, w typie instrumentalnej muzyki bez wyczucia zawartych w muzyce ras, czyli smaków, aromatów, barw i nastrojów (i wszystko zarazem). Rasy, o czym wielu współczesnych muzyków nie chce pamiętać, są najistotniejsze w sztuce subkontynentu. Inne elementy mogą się powtarzać, nawiązywać do dawnych standardów, nie podniecać wyobraźni nowatorską formą. Lecz rasy muszą się w sztuce zawierać i jeśli są odpowiednio ukazane, przesuwają na dalszy plan inne artystyczne środki wyrazu. To dlatego indyjscy pisarze i filmowcy nie boją się choćby wracać wciąż do tematu ślubu (czyli shadi) i związanych z nim rodowych konfliktów. Temat jest stary jak indyjski świat, lecz zawsze można osadzić w nim świeże rasy i zachwycić odbiorcę, dając mu coś tak świeżego jak intensywna chwila przeniknięta bezgranicznie smutkiem, radością lub gniewem.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Spacerując Janpathem. Indyjski pamiętnik, część 12

 
 Przyszedł czas na Delhi, największy chyba ośrodek kulturalny Indii, choć pewnie nie każdy mieszkaniec Kalkuty, Chennaju, czy Mumbaju zgodziłby się ze mną. Nawet jeśli w tamtych miastach wiele się dzieje, to jednak Delhi, dzięki swojej znacznie bogatszej od nich historii i trwającej od wielu setek lat miłości do niego jego własnych mieszkańców, czyni wszystko co się w nim odbywa bardziej dostępnym. Tyle jest tu parków, rozległych zabytkowych kompleksów, a nawet urokliwych deptaków! Poza tym Delhi jest stolicą, a Hindusi, mimo że demokraci, to jednak czują wielce monarchistyczny respekt do autorytetów. A stolica to nie byle co!
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Nastroje i obrazy. Indyjski pamiętnik, część 11.

 
   Świątynia Durgi wyłoniła się nagle i bardzo okazale zza jednego z wielu mijanych urwisk. Ujrzeliśmy podobny do szpilki stromy szczyt, a na nim całką ciekawą, modernistyczną konstrukcję, z dominującymi w niej rozległymi łukami. Najprawdopodobniej niezwykła rzeźba terenu przyczyniła się do uczynienia miejsca ważnym dla kultu bogini. W stosunkowo rozległej kotlinie szczyt ze świątynią znajdował się niemal dokładnie po środku, rozdzielony głęboką przełęczą od otaczających go pasm. Był od nich trochę niższy, lecz poprzez swoją samotność nad nimi dominował.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Landour. Indyjski pamiętnik, część 10.

Wielbłądzią ścieżkę odwiedziliśmy jeszcze nie raz. Dzięki stromym serpentynom dróżek wijących się nad i pod główną drogą Mussoorie, w wiele pięknych miejsc było całkiem blisko. Wielbłądzia ścieżka podchodziła pod sam szczyt znajdujący się nieopodal Gun Hill. Następnie opadała stromo w przełęcz dzielącą obydwa szczyty. Na pierwszym, wedle map bezimiennym szczycie, znajdował się wspaniały pałacyk z nawiązującymi do nowożytnej architektury indyjskiej podcieniami. Sama przełęcz zajęta była przez nowoczesne, ajurwedyjskie (wedle plansz reklamowych) osiedle. Nie mam pojęcia, czy służyło ono tylko co majętniejszym młodym parom w trakcie miesiąca miodowego, czy też stanowiło swego rodzaju luksusowy ośrodek nauczania medycyny ajurwedyjskiej.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Mussoorie. Pamiętnik indyjski, część 9.

   Mussoorie zostało założone przez Brytyjczyków w górach okalających Dehra Dun. Podobnie jak Simla, letnia stolica Wicecesartswa Indii, miejscowość ta stanowiła wytchnienie od gorącego tropikalnego klimatu dla przyzwyczajonych do swojej pogody okupantów z Albionu. Jak zauważono w przewodniku dla indyjskich turystów, nieformalny charakter Mussoorie sprzyjał nieoficjalnym związkom międzyludzkim, zwłaszcza zaś romansom. Hindusi kontynuują po części tę tradycję. Mussoorie to dla nich jeden z ulubionych pomysłów na spędzenie miodowego miesiąca. Zaś wesele, czyli shadi, i wszystko co się wokół niego dzieje, jest dla mieszkańców Indii jednym z głównych tematów w sztuce i kulturze masowej.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Tęsknota za górami. Indyjski pamiętnik, część 8.

 
   Nazajutrz, pokonując riszikeskie rozleniwienie, udaliśmy się tam, gdzie kończyło się miasto i zaczynały coraz bardziej dzikie góry i lasy. Zaobserwowałem, iż Himalaje wyrastają z nizin Północnych Indii nagle, zupełnie inaczej niż czynią to znane mi góry w Europie. Wydaje się, że wystarczy zrobić krok, aby urwiska nabrały więcej stromości. Doskonale widać, że zderzenie płyty indyjskiej z euroazjatycką wciąż trwa, zaś Himalaje, wbrew legendom, są jednymi z najmłodszych tworów na powierzchni Ziemi. Siła niepowstrzymanej natury przemawiała do nas zewsząd, nie dając się pokonać nawet żywotności i liczebności indyjskiego ludu. Idąc miałem wrażenie, iż niemal czuję, jak Himalaje rosną i jednocześnie są ścierane przez potężne wiatry i coroczne wybuchy monsunu. Na szczęście monsun mieliśmy za sobą, nie sądzę bowiem, aby w tym okresie Uttarkhand (stan, który leży na północ od Uttar Pradesh i zaczyna się w Haridwarze) należał do miejsc dostępnych.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Złe życzenia

 
 
Naród panów jeszcze jeździ wciąż po Indiach.
W środku nocy pociąg w święty czas Diwali
wiezie aż z Kerali tłum zbyt wielki w liczbach;
ledwie mogą stanąć, choć trzy dni jechali.

Wydarzenia

Brak nadchodzących wydarzeń

Translator

  • Arabic
  • Bulgarian
  • Catalan
  • Chinese Simplified
  • Chinese Traditional
  • Croatian
  • Czech
  • Danish
  • Dutch
  • English
  • Filipino
  • Finnish
  • French
  • German
  • Greek
  • Hebrew
  • Hindi
  • Indonesian
  • Italian
  • Japanese
  • Korean
  • Latvian
  • Lithuanian
  • Norwegian
  • Portugese
  • Romanian
  • Russian
  • Serbian
  • Slovak
  • Slovenian
  • Spanish
  • Swedish
  • Ukrainian
  • Vietnamese

Migawka z Galerii

Asad Ali Khan
Przeglądaj album

Co nowego

ARTYKUŁY

Brak nowych artykułów

KOMENTARZE ostatnich 7 dniach

Brak nowych komentarzy

MEDIA GALLERY Ostatnie 7 Dni

No new media items

Kto jest Online

Gość: 1