Login Witaj w portalu HANUMAN.pl
23.08.2017, godz. 09:19
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Świątynia Zęba i aktorstwo Kowshalyi. Indyjski pamiętnik, część 40.

  
   Z biegiem dni coraz bardziej zżywałem się z moimi gospodarzami, Kowshalyą i Tushitą. Rozbawiali mnie różnymi scenkami, na przykład Kowshalya, śmiejąc się z niskiego wzrostu męża, nosiła go po mieszkaniu, jak przerażonego kota. Albo też, w trakcie gorącej dyskusji o teatrze, potrafiła się zasępić i stwierdzić, iż jest brzydka, patrząc wymownie na swoje przyjaciółki, będące często pięknościami grającymi w filmach. Starałem się wyprowadzić ją z tego błędu, lecz złośliwy Tushita stwierdzał, abym tego nie robił, gdyż Kowshalya zacznie szaleć. I rzeczywiście, zaczynała, nikt już nie mógł przebić się przez jej wyrazisty i głośny głos, przez śmiech i tkane z bogatej wyobraźni historie. Jedynie Nalin, ze swoim rybackim nieokrzesaniem, miał wtedy jakieś szanse, lecz zaangażowany w przeróżne projekty szybko opadał z sił i kładł się spać.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Wyspa Niewolników, cynamonowy luksus i krykiet. Indyjski pamiętnik, część 39.

  
  Nazwa „Wyspy Niewolników” nie jest przypadkowa. Ów obszar Colombo, odcięty dwieście i więcej lat temu od lądu przez otaczające go Jezioro Beira, służył Holendrom do zamykania w nim niewolników na noc. Kolonialni panowie wzmocnili zamki owej wodnej klatki, hodując w jeziorze krokodyle. Być może to stąd pochodzi nazwa jednej z popularniejszych lankijskich przekąsek - krokodyla, czyli słodkiej bułki na czerstwo o wydłużonym kształcie.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Wiersze z Lanki, zbiór trzeci.

Tym razem osiem utworów, których dominującą cechą jest nastrojowość. Pierwszy tym zbiorze wiersz „Barwa” poświęcony został głównie nastrojowi wyspy. „Gallery Cafe” w swojej podstawowej treści nawiązuje do kolejnego arcydzieła architekta Bawy.  „Cisza za oknem” wiąże moment obecny z przeszłym, nastrój z tradycją wyspy. „Wzdłuż torów” to zupełnie inne uchwycenie rzeczywistości Lanki, zupełnie inny świat poetyckiej wyobraźni. Podobnie „Autobus Ashok Leyland”, choć nie brak w nim bardziej ogólnej refleksji. „Dzień” oparty jest na kontrastach i ich dość niezwykłym zjednoczeniu. Mamy w nim ruch i bezruch, wzrost i ustanie, ludzi i pozostałą część przyrody. W „Przed burzą” kontynuuję w jakimś stopniu napięcie zawarte w poprzednim utworze, ale też opisuje niezwykłą aurę poprzedzającą tropikalną burzę i snuję na bazie tego nastroju różne myśli. Wiersz „Komary tropikalne” porusza dość trudny do ugryzienia temat, bez którego jednak próby poetyckiego odmalowania Sri Lanki i refleksji budowanych przez jej kulturę i przyrodę, byłyby niepełne.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Nieturystyczne zwiedzanie. Pamiętnik indyjski, część 38.

  
   Jaka jest prawdziwa Sri Lanka? Jak naprawdę żyją jej mieszkańcy? Pewna stylistyczna monotonia tego kraju w kółko powracała do mnie w postaci tych pytań. Wyspa nie posiada bowiem zbyt wielu charakterystycznych dla jej własnej, odrębnej kultury miejsc (zarówno czysto fizycznych, jak i „przestrzeni” muzycznych, obyczajowych etc.). Nie jest taka jak Indie, gdzie spotyka się specyficzną dla tego kraju przeszłość na każdym kroku, choć wcale nie ma jej tak wiele, jak w zwycięskiej w XIX wieku Europie. Napisałem o zwycięstwie, co samego mnie dziwi, ale jednak nic tak bardzo jak kolonializm i rewolucja przemysłowa nie zmieniło oblicza wszystkich niemal ludzkich społeczności i miejsc, które one zamieszkują. Większość ludzi na naszej planecie kontynuuje obecnie europejskie wzornictwo samochodów, masowo produkowanych ubrań, kształtu książek, współczesnego popularnego budownictwa (niemal tylko w okazałych i kosztownych projektach do głosu dochodzą lokalne stylistyki) etc. Kultura materialna wpływa oczywiście na kulturę niematerialną, od sądownictwa, po zasady ruchu drogowego, czy sposób użytkowania zwykłych zachodnich ubrań. Czy zatem lepiej jest skupiać się na nielicznych, ocalałych ze średniowiecza i starożytności zabytkach Sri Lanki, oraz na tradycjach z tych dawnych okresów, czy też może bardziej wartościowe jest przyglądanie się temu, jak podlegają stopniowej lankizacji stylistyki i obyczaje narzucone przez przybyszów z Europy? Myślę, że to drugie. Zresztą los, albo raczej ślepy traf, sam udzielił mi odpowiedzi. Żyję przecież w otoczeniu filmowców i aktorów, którzy kontynuują tradycje Zachodu i nadają im coraz więcej swoich własnych elementów, zarówno w dziedzinie treści, jak i formy.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Krótkie historie w różny sposób opowiedziane. Pamiętnik indyjski, część 37.

   Nie mogłem się wybrać do mitycznego Kandy, gdyż pogoda z deszczowej zmieniła się na upalną i znów się rozchorowałem. Jednakże spotkała mnie niespodzianka. Saman Bandara, który grał w sztuce Tushity „11 krzeseł” homoseksualistę okazał się spadkobiercą rodu muzyków obsługujących Świątynię Zęba w Kandy. A ta świątynia to nie byle co, tylko najbardziej święte miejsce dla syngaleskich buddystów i jeden z najważniejszych symbolów politycznych lankijskiej większości.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Wiersze z Lanki, zbiór drugi.

W tym zbiorze kolejne siedem wierszy. Wiersz „Maradana Street” poświęcony jest jednej z najważniejszych ulic Colombo i próbuje oddać nastrój stolicy Sri Lanki, z całym bagażem jej historii, która z jednej strony przesłania dawny świat Syngalezów, z drugiej zaś staje się jego wizytówką. „Port w Colombo” rozwija między innymi wątek zamknięcia wyspy. „Union Place”, kontynuując poetyckie portrety miasta, między innymi przenosi pytanie o tożsamość wprost na samych mieszkańców. „Ogród” mówi między innymi o śmierci, co ciekawe, myśl o niej jest niejako wpisana w barwną, hojną, ale też gwałtowną tropikalną przyrodę (jak choćby w obrazach Gaugina). „Posąg” to między innymi wyraz zaskoczenia, jakie nasuwa się przy zestawieniu filozofii Buddy z jej religijną kontynuacją. „Uśmiech” kontynuuje tematykę poprzedniego wiersza, lecz w bardziej tajemniczy sposób. „Most nad mokradłami” rozwija szerszy temat ulotności wyspy. Wiersze mogą się okazać ciekawym rozszerzeniem „Indyjskiego pamiętnika”. Jakby powiedział Syngalez, a straszne to dla mnie porównanie, o ile „Indyjski pamiętnik” to ryż, to wiersze stanowią, być może, dobre curry do niego…
 
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Świadomość historyczna

Uwaga! Ten artykuł Grzegorz Okraszewski tylko zamieścił! Autorem jest William H. Deadwyler. Artykuł pierwotnie ukazał sie w nieregularniku Wisznuwędrowanie, porusza kwestię oglądu współczesnych na świat vs oglądu świata w tradycji wedyjskiej, w aspekcie wisznuizmu bengalskiego. Zachęcam do lektury!

Tłumaczenie: Albert Rubacha, na podstawie tekstów opublikowanych w ISKCON Communications Journal, No. 2 July-December 1993 (część 1) oraz vol.3,no1, June 1995 (część 2)

 

ŚWIADOMOŚĆ HISTORYCZNA

Uwaga tłumacza: Niniejsza rozprawa pierwotnie skierowana była i jest zwrócona w swej wymowie do szczególnego środowiska: kręgu krysznaitów z ISKCON-u głoszących idee bhakti. Jako taka posiada więc wydźwięk misyjny o czym można przekonać się w drugiej części tekstu. Dla nas stanowi ona przyczynek do podjęcia badań nad pewnym światooglądem. Do rozpoznania na ile możliwy czyn jest utwierdzony w prawdzie, by nie stał się zarzewiem cierpienia. Szereg postawionych pytań i udzielonych odpowiedzi posłuży nam jako podstawa do dalszych pytań i odpowiedzi na obszarze idei i ich wpływu na rzeczywistość zastaną. Taka postawa wynika bowiem z założenia, że sposób widzenia rzeczy określa działanie. Zatem zaczynamy od takich pytań: Jaką ewolucję przeszło nasze widzenie świata w ciągu dziejów, jeśli przeszło, i czy ewolucja ta nie dowodzi samoujawniającej się oczywistości świadomości historycznej ? Jeśli świadomość historyczna stanowi przypadłość postępu dziejowego, jak się ma owa przypadłość do świadomości ahistorycznej ? Jak jawi się świadomość ahistoryczna ? Czy uzdrowienie myślenia tkwi w poprawie wersji Łańcucha Bytu i ponownym jego przedłożeniu ogółowi? Jeśli tak, jak winno przedstawiać się takie przedłożenie w świecie niechętnym ahistorycznym tezom ?..(al)

Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Sarnath

Sarnath

Usiadłszy pod Stupą, miejscym dogodnym do medytacji,
nawet nie wiedziałem, kiedy osiągnąłem 60 stopień skupienia,
gdzie Umysł oczyszczony i pozbawiony wszelki cech samsarycznych,
jawił się niczym przeźroczyste lustro, wszytko odbijające, lecz bez dna,
a zatem przeźroczyste, występujące jako przestrzeń,
wszak jednak przestrzeń szczególnego rodzaju,
bo widzące zewsząd, zamysł biorący zewsząd,
swe pragnienia tkający donikąd, pozostawiające po sobie znak
nitek szklistych, symbol swego ruchu i o to po tysięcznych zwojach
przestrzału nicości...Ujrzałem pustkę, pustowatość bez widzenia, bez istnienia,
o której tyle mowa, w świętych księgach i tysięcznych zawodzeniach wiernych,
Byłem pośrodku niej, słyszałem te głosy, co raz bliżej, bliżej i głośniej...
Nagle przebudzony, na wioskowej mej polanie, w Różanej...
Słyszę z podnóża góry wołanie... aha, już czas wydoić krowę!

 

Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Kompozytor i chaos Pettah. Indyjski pamiętnik, część 36.

 
   Kolejnym projektem, który przedstawił mi kompozytor Dharshan była muzyka filmowa do francuskiego filmu dokumentalnego o barwnych, lankijskich kolejach. Utwór zaczynał się od nawiązującego do chaosu dworca elektronicznego pomruku, na tle którego pojawiła się dziwna, strzępiąca się melodia w wysokich tonach. Rajkumar opisywał mi obrazy towarzyszące tym dźwiękom. W filmie byliśmy rzeczywiście na dworcu, lecz ujęcia przedstawiały nerwowo wyrwane, dziwnie skadrowane fragmenty otoczenia. Zegar, biegnące ludzkie stopy, fragment reflektora lokomotywy. „Jeżdżenie koleją na Lance wygląda zupełnie inaczej niż w Europie” – stwierdził kompozytor, - „nigdy nie wiadomo, co się może zdarzyć. Ilu będzie ludzi, dokąd dojedzie pociąg, a nawet, czy nie wybuchnie jakaś bomba.”
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Tamilowie atakują Colombo! Pamiętnik indyjski, część 35.

  
   Byłem świadkiem kilku takich ataków. Tym razem nie podpłynęły do wybrzeży Colombo łodzie podwodne Tamilskich Tygrysów, tak jak w filmie Dasuna. Bombardowanie miało bardziej kulturalny charakter. Zamiast eksplozji, rozbłyskiwały wokół mnie tamilskie słowa i dźwięki muzyki. Sztuka nie posiada tej skali ekspresji co czołg wjeżdżający do miasta, lecz i tak, mimo mniejszej siły rażenia sprzętu najeźdźców, stałem się przypadkowo świadkiem historycznych wydarzeń. Mój wstęp jest trochę żartobliwy, lecz w pierwszej od wielu lat próbie artystycznego najazdu Tamilów na stolicę nie całkiem teraz ich kraju było też wiele zupełnie realnego dramatyzmu i smutku. Miałem wrażenie, iż widzę przed sobą piękne marzenia o zjednoczeniu się i wzajemnym porozumieniu narodów Sri Lanki. Owe marzenia były póki co wątłe jak mydlane bańki i wcale nie było wiadomo, czy będzie ich w przyszłości więcej. Zacznę więc od początku…

Wydarzenia

Brak nadchodzących wydarzeń

Translator

  • Arabic
  • Bulgarian
  • Catalan
  • Chinese Simplified
  • Chinese Traditional
  • Croatian
  • Czech
  • Danish
  • Dutch
  • English
  • Filipino
  • Finnish
  • French
  • German
  • Greek
  • Hebrew
  • Hindi
  • Indonesian
  • Italian
  • Japanese
  • Korean
  • Latvian
  • Lithuanian
  • Norwegian
  • Portugese
  • Romanian
  • Russian
  • Serbian
  • Slovak
  • Slovenian
  • Spanish
  • Swedish
  • Ukrainian
  • Vietnamese

Migawka z Galerii

Saswati Sen
Przeglądaj album

Co nowego

ARTYKUŁY

Brak nowych artykułów

KOMENTARZE ostatnich 7 dniach

Brak nowych komentarzy

MEDIA GALLERY Ostatnie 7 Dni

No new media items

Kto jest Online

Gość: 2