Login Witaj w portalu HANUMAN.pl
19.10.2018, godz. 01:23
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Muzyka w delhijskim grobowcu

Multimedialne uzupełnienie do moich pamiętników - gram średniowieczną improwizację w pięknej akustyce nie mniej pięknego grobowca Muhammada Shaha w Ogrodach Lodi w Delhi. Na materiale video przy dźwiękach muzyki zainspirowanej Indiami można oglądać sam zabytek. Oto link:

 

http://www.youtube.com/watch?v=1A4iu3OvyYo

Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Pałac Wicekróla. Pamiętnik indyjski, część 64.

 
   Klimat „Królowej Wzgórz” zachwycał nas swoją rześkością, ale też stanowił wyzwanie dla naszych organizmów przystosowanych teraz do dusznych indyjskich dolin, smażonych przez rozwijające swoją historię lato. Tym niemniej nie trzeba było chodzić daleko. Historia w Shimli obecna była na każdym kroku, jej echa rozbrzmiewały wciąż w powietrzu, zupełnie inaczej niż w większości indyjskich miast. A przecież miejscowość była względnie nowa, liczyła sobie niespełna 200 lat. Tym niemniej tylko tutaj mogliśmy obserwować całe połacie terenu, które zachowały liczący sobie wiek i więcej spójny wyraz estetyczny, tylko tutaj mogliśmy być pewni, iż niektóre mijane domy mają też wnętrza niosące cienie przeszłości.  
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Shimla. Pamiętnik indyjski, część 63.

 
   Letnia stolica Brytyjskich Indii to nie byle co… Brytyjczycy wyjeżdżali do kraju dawnych Bharatów ryzykując utratę zdrowia i oderwanie od głównych centrów ich cywilizacji. Nagrodą były dla nich ogromne zyski, na jakie trudno było liczyć w Londynie. Mieli zatem środki, aby czynić swoje życie na Subkontynencie znośniejszym. Miejsca, gdzie najczęściej przebywali, takie jak Kalkuta, Madras, Bombaj, Mussoorie i Shimla, wypełniały się zatem elegancką willową architekturą, starannie zaprojektowanymi deptakami i parkami miejskimi.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Ekspresem Shivalik nad przepaściami. Pamiętnik indyjski, część 62.

 
   Celem naszej ostatniej wspólnej indyjskiej wyprawy była Shimla, czyli letnia stolica imperium brytyjskiego. Położona ona była w górach, wyżej niż wspomniane dawno temu w pamiętnikach Mussoorie. Stanowiła ona swego rodzaju indyjskie Zakopane dla zmęczonych indyjskim gorącem brytyjskich kolonialistów. Co jednak najciekawsze, obok Kalkuty, a później Delhi, pełniła ona funkcję letniej stolicy Wicecesarstwa Indii. Spodziewaliśmy się zatem w tym miejscu wspaniałych neogotyckich i neopalladiańskich budowli i nie zawiedliśmy się ani trochę. Jednakże jeszcze większą atrakcją okazał się wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO wąskotorowy Ekspres Shivalik wraz z jego przepiękną, trudną do wyrażenia, wysokogórską trasą. Ta wyprawa okazała się dla nas pięknym zamknięciem przygody z kolonialną przeszłością Subkontynentu, która ciągnęła się od Mussoorie, przez Nowe Delhi i Chennai, po czym dla mnie przybrała szczególny rozmach na dawnym Cejlonie, gdzie zetknąłem się również ze śladami Portugalczyków i Holendrów. 
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Trzydniowy meczet i pożegnanie z Agrą. Indyjski pamiętnik, część 61

 
   Mało jest budowli, które powstają w trzy dni, a nie są wcale szałasami. Jeśli chodzi o wielkie, murowane budynki, pełne pięknej ornamentyki, łuków, bram i wyrafinowanych sklepień, takich rekordzistów możemy spotkać jedynie w opowieściach rodem z Tysiąca i Jednej Nocy. Adżmer zdawał się być miejscem nie obcym Szeherezadzie, zatem plotki o wielkiej, kamiennej, bogato zdobionej trzydniowej budowli nie zdziwiły nas zbytnio. Co ciekawe, znaleźliśmy zupełnie realne źródło owych plotek, choć dżin, który pomógł tak szybko wznieść ów budynek nie należał do społeczności dżinów znanych z opowieści legendarnej księżniczki.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Gwiezdny fort. Pamiętnik indyjski, część 60.

 Gwiezdny fort, ale nie fortyfikacje gwiazdy, bo to całkiem coś innego. Mury Taragarh nie składały się z nakładających się na siebie trójkątów i „gwiazd”, lecz z monumentalnych, wijących się po stromych stokach linii fortyfikacji. Przewodnik podawał, iż mamy do czynienia z 3 kilometrowym pasem umocnień, lecz już z daleka, czyli z centrum Adżmeru, widać było, iż kamienne umocnienia wiją się z iście radżpucką obsesją nie tylko wokół czegoś, ale też obok, tworząc swego rodzaju oniryczne skrzyżowania, których stosunek wartości obronnej wobec nakładu pracy nie był chyba wielki. Jeepa, który miał nas zawieźć na górę, minęliśmy początkowo z niechęcią. Był jeszcze pusty, ale czekał na komplet pasażerów.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Ajmer latem. Pamiętnik indyjski, część 59.

 
   Polubiliśmy bardzo Radżasthan. Zresztą nie tylko my, o czym świadczył mój turban z Udajpuru, który zapewniał mi życzliwość w oczach wszystkich Hindusów. Nic dziwnego. Ów pustynny stan zawsze był enklawą niepodległości w Północnych Indiach, posiadał silną autonomię w czasach panowania wywodzących się z kręgów muzułmańskich Mogołów (choć nie każdy z nich poczuwał się do bycia muzułmaninem), nawet w okresie brytyjskim jego władcy mogli wciąż cieszyć się swoimi zwyczajami i symboliką, choć władza należała już do kogoś innego. Jednak to co zostało, nieustannie zadziwia swoją barwnością i autentyzmem nie tylko przybyszów z innych krajów, lecz również samych Hindusów z innych krain Subkontynentu, dzięki czemu mój turban uczynił mnie skromnym emisariuszem ziemi Radżputów.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Muzyka w grobowcu. Pamiętnik indyjski, część 58.

 
   W gmachu ministerstwa znajdowały się dwie piękne rzeźby. Pierwsza z nich, wykonana z białego marmuru, przedstawiała boginię Durgę na jej nieodłącznej lwicy, z najważniejszymi broniami głównych indyjskich bogów w dziesięciu dłoniach. Jak powiada „Devi Mahatmya”, najważniejszy dla wyznawców bogini fragment „Markandeya Purany”, bogowie zlepili Durgę ze swoich mocy w celu pokonania szczególnie groźnych demonów, z którymi sami nie mogli dać sobie rady. Gdy stworzona przez nich niezwykła kobieta wykonała już swoje zadanie, zorientowali się, iż nie byli jej twórcami, lecz była ona w nich zawsze. Durga, czyli – wedle indyjskiej teologii – najpotężniejsza szakti, napędzająca wszystko energia.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Łódź na rzece czasu. Pamiętnik indyjski, część 57.

 
   Tak się złożyło, iż brat właściciela naszego hotelu wynajmował łodzie. Jako, że mu obiecaliśmy skorzystanie z jego usług, przyszedł w końcu na to czas. Było nam trochę ciężko się zdecydować na tę przyjemność, bowiem w Varanasi można było kupić wymowne i dowcipne koszulki, wyliczające w skrócie gotowe odpowiedzi turysty „nie mam jednej rupii, nie chcę tego kupić, nie potrzebuję przewodnika, nie szukam kursu jogi, nie chcę zobaczyć rządowego emporium, nie chcę masażu, […], nie chcę wynająć łodzi…”. Oczywiście nie wszystko, na co się naciąga w Indiach turystów, jest zupełnie pozbawione sensu. Znacznie gorzej mają pod tym względem pielgrzymi, którzy w swej całkowitej bezbronności (muszą ukazać nabożną hojność wobec towarzyszących członków dalszej rodziny) skazani są na oskubanie przez sprytnych rodaków.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Pałac Ramnagar i buddyjskie Sarnath. Pamiętnik indyjski, część 56.

 
   Najwspanialszą kulturalną wizytówką Varanasi, o ile można tak powiedzieć o żyjącej osobie, jest obecnie wielka, wiekowa już śpiewaczka, Girija Devi. Oczywiście nie tylko ona, wśród licznego grona muzyków i innych twórców, wywodzi się z pełnego legend Benaresu. Tym niemniej związek Shri Mati (czyli „Czcigodnej Matki”, jak tytułuje się w Indiach wiekowe i zasłużone damy) Giriji z miastem Gangesu jest szczególny, należy ona bowiem do rodu dawnych władców miasta, którym Brytyjczycy pozwolili zachować długo namiastkę autonomii. Ucieszyłem się, iż pałac rodu Giriji wciąż istnieje i dostępny jest dla zwiedzających.  

Wydarzenia

Brak nadchodzących wydarzeń

Translator

  • Arabic
  • Bulgarian
  • Catalan
  • Chinese Simplified
  • Chinese Traditional
  • Croatian
  • Czech
  • Danish
  • Dutch
  • English
  • Filipino
  • Finnish
  • French
  • German
  • Greek
  • Hebrew
  • Hindi
  • Indonesian
  • Italian
  • Japanese
  • Korean
  • Latvian
  • Lithuanian
  • Norwegian
  • Portugese
  • Romanian
  • Russian
  • Serbian
  • Slovak
  • Slovenian
  • Spanish
  • Swedish
  • Ukrainian
  • Vietnamese

Migawka z Galerii

Fort w Agrze
Przeglądaj album

Co nowego

ARTYKUŁY

Brak nowych artykułów

KOMENTARZE ostatnich 7 dniach

Brak nowych komentarzy

MEDIA GALLERY Ostatnie 7 Dni

No new media items

Kto jest Online

Gość: 4