Login Witaj w portalu HANUMAN.pl
22.09.2018, godz. 07:11
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Świątynia Indii. Pamiętnik indyjski, część 55.

 
   Widok na Ganges z ghatów należał oczywiście do szczególnie malowniczych. Ghaty ciągnęły się pomiędzy dwoma wielkimi mostami, łączącymi miasto z drugim brzegiem, na którym nie było widać żadnych budowli, lecz jedynie łachy piasku i nadbrzeżne lasy. Na rzece stale unosiły się łódki motorowe i wiosłowe, przeznaczone do przewożenia grup osób od jednej do kilkunastu. W znakomitej większości służyły one celom turystycznym. Nie zaobserwowałem ani razu statków służących transportowi towarów, co było dziwne, gdyż Ganges był dużą rzeką, zaś Hindusi z ich tysiącami bazarów lubili handlować. Sądząc po mapie satelitarnej, ta część wielkiej rzeki nie była wspierana przez żadne kanały, którymi mógłby się odbywać przewóz dóbr. W późniejszym czasie odkryłem też, że najbliższy od centrum miasta most jest pontonowy i uniemożliwia przepłynięcie przez niego jakimkolwiek okrętom czy łodziom. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, że również na Jamunie nie widziałem nigdy statków, nie było też tam nawet łodzi turystycznych.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Ghaty Varanasi, Pamiętnik indyjski, część 54.

 
 
   Zamieszkaliśmy zatem obok jednego z najstarszych i najsławniejszych ghatów Varanasi. „Najstarszy” nie oznaczało wcale bardzo stary… W Keshi najbardziej wiekowe budowle wywodziły się przeważnie z XVI wieku i cechował je częstokroć styl mogolski, znany moim przyzwyczajonym do Delhi i Agry oczom nad wyraz dobrze. Brak bardzo sędziwych budowli tłumaczyło chyba najlepiej przesuwanie się rzeki. Gdy brzeg oddalał się od dawnych ghatów, budowano nowe, te stare zaś, niepotrzebne, skazane były na rychłą śmierć. Gdy rzeka zalewała z kolei część miasta, przyczyna tworzenia nowych ośrodków kultu była tym bardziej oczywista. Tym niemniej ciekaw jestem, czy Varanasi poddane zostało rzeczywiście gruntownym badaniom archeologicznym. Wszelka logika wskazuje na to, iż w gęstej zabudowie dzielnic położonych przy gathach powinna się zachować zabudowa starsza od obecnie funkcjonującej. Mimo to, nic takiego chyba nie znaleziono, gdyż nie uczyniono z tego atrakcji turystycznej.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Targowisko serc i nawigacja satelitarna. Indyjski pamiętnik, część 53.

 
   Czas spędzany przeze mnie w delhijskim metrze stał się zatem dla mnie wyjątkowo owocny. Gdy tylko kolej wyjeżdżała ponad poziom gruntu, mogłem na telefonie oglądać z lotu ptaka miejsca, przy których przejeżdżałem. Setki dawnych grobowców, fortyfikacji, karawanserajów, madras, meczetów i angielskich willi stawały się dla mnie bardziej zrozumiałe. Mogłem odczytywać nakładające się na siebie niczym kręgi na wodzie fale zabudowy, mało gdzie tak dobrze zachowane jak w Delhi.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Historie z ruchu i z przestrzeni. Pamiętnik indyjski, część 52.

 
  Życie nie jest usłane różami. Gdy stanąłem w drzwiach Ganga Nivas, Kowshal przepraszającym tonem poinformował mnie, iż dokwaterowano nam trzeciego lokatora. Było to spore wyzwanie, gdyż robiło się coraz cieplej, zaś w naszym pokoiku bez okien ciężko było się poruszać, gdy byli w nim wszyscy, i każdy rozrzucał swoje rzeczy w swoim stylu. Żeby było zabawniej, jedyna wtyczka od elektryczności powoli odrywała się ze ściany, zaś potężne iskry miotane na wszystkie strony przy podłączaniu wszelakich urządzeń zapewniały nas o tym, iż dni naszych laptopów są policzone. Pojawiły się też komary, radzące sobie jakoś bez okien. Mieszkaliśmy niedaleko Jamuny, zatem te obecne w naszym pokoju były jedynie namiastką tych czyhających na zewnątrz. Jeśli ktoś chciał stanąć na zewnątrz akademika by zaczerpnąć wieczorem powietrza, w przeciągu kilku sekund wbijało się w jego skórę co najmniej dwadzieścia żądnych krwi komarzyc.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Łzy i taniec po indyjsku. Pamiętnik indyjski, część 51.

 
   Na mapie Imperium Mogołów narysowanej w roku 1601, czyli pod koniec rządów cesarza Akbara, współczesny Radżasthan nazywa się prowincją Ajmer i to właśnie Ajmer był jego głównym miastem. Jaipur, najważniejsza obecnie metropolia, wtedy jeszcze nie istniał. Zmieniły się też granice. Dużo dalej na wschód za Fatehpur Sikri ciągnął się okręg agryjski, na którego dawnym terenie powstał Bharatpur. Poszerzył się natomiast Gudżarat, który dawniej nie wkraczał tak daleko na północ, czyniąc Udajpur miastem przygranicznym. Na północny – zachód od Ajmeru ciągnęło się jeszcze kilka stanów – Multan, Kandahar, Kabul, Lahore etc., świadczących o tym, iż Imperium Akbara obejmowało większą część Pakistanu i najważniejsze obszary Afganistanu, kwitnące wówczas kulturalnie i ekonomicznie. Okolice Kabulu były notabene punktem wyjścia do podboju Indii dla dziada Akbara – Babura.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Kamieniołom, świątynia i kino. Indyjski pamiętnik, część 50.

 
   Nazajutrz pobiegliśmy zjeść śniadanie u naszych nowych przyjaciół. Ich życzliwość i nagła do nas sympatia były wręcz zdumiewające, ale całkowicie szczere. Gdy siedzieliśmy na podłodze przy żelaznych tackach, Mitali karmiła nas ręką jak siostra, aby nauczyć nas jeść radżasthańskie przysmaki bez użycia wrogich sztućców. W tym samym czasie wszyscy radzili nad planem wycieczki. Projekty czterech kobiet wobec nas były bardzo ambitne, lecz temperatura powietrza trochę je modulowała. Postanowiliśmy zatem wpierw wyruszyć do zabytkowej świątyni Eklingji.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Na motorynce Mitali. Pamiętnik indyjski, część 49.

 
   Wieczorem odkryliśmy wspaniałą, choć drogą restaurację niedaleko głównego wyjścia z Pałacu Miejskiego. Miło było usiąść na wielkim tarasie, ozdobionym różnymi tkaninami w stylu radżpuckim i rozsmakowywać się we wspaniałej kuchni północnoindyjskiej i włoskiej, jaką dysponował tutejszy mistrz kuchni. Tak dobrą pastę, czy pizzę ciężko byłoby znaleźć w Polsce, a sądzę, że nawet włoski smakosz nie kręciłby na nie nosem. Ja co jakiś czas potrzebowałem odpocząć od smaku ostrego i wtedy brałem dania nie związane z kuchnią północnoindyjską, którą tak poza tym uwielbiam.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

W stronę Udajpuru. Indyjski pamiętnik, część 48.

 
   Wróciłem zatem na Lakshmi Nagar, swoją przetartą już trasą, a wyglądała ona oczywiście jak tory metra na betonowych podkładach. Gdy dotarłem już na Ganga Nivas i zacząłem słuchać zwierzeń Kowshala na temat ładnej koleżanki ze studiów, zadzwoniła Kaja, na chwilę, bowiem miała już końcówkę pieniędzy na telefonie. To dość skomplikowana sytuacja, gdyż oddzwonić wtedy też nie można, bowiem osoba znajdująca się poza stanem, w którym zarejestrowała numer telefonu jest w roamingu, zatem płaci też za odbierane połączenia. Dowiedziałem się, iż autobus czekał na studentów zbyt długo na słońcu i w związku z tym nie mógł rozpędzić się do prędkości większej, niż kilka kilometrów na godzinę. Kierowca miał zamiar jechać w tym tempie do najbliższego zaprzyjaźnionego warsztatu, gdzieś w głębi Faridabadu. Dzień jednakże był ciepły, zaś przy takiej dynamice  podróży nie wpływało do pojazdu powietrze z zewnątrz.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Bułgarski taniec w Delhi. Pamiętnik indyjski, część 47.

 
    Nadchodził czas kolejnego przedstawienia studentów Central Institute of Hindi w Delhi. Miała to być 50 rocznica założenia ośrodka agryjskiego, który był lepszy w nauczaniu hindi od bardziej ogólno – humanistycznej sekcji stołecznej. Tym razem miejscem występu miała być główna aula Habitatu, gratulowałem zatem mojej Kai zaszczytnej możliwości zatańczenia kathaku zaraz po Birju Maharaju, Saswati Sen i Rajendrze Ganganim. Kaja czuła się oczywiście zawstydzona, lecz mimo to przygotowywała wraz z koleżankami kilka innych tańców obok kathaku. Najwięcej pracy wkładała w taniec bułgarski opracowany przez jej bałkańskie znajome z CIH.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Czas na Tagora i krykiet. Pamiętnik indyjski, część 46.

 
  Następne kilka dni w całości zdominowały dwa ważne wydarzenia – Krykietowy Puchar Świata, w którym drużyny dwóch bliskich mi krajów miały zmierzyć się w dramatycznej, finałowej rozgrywce,  oraz utrzymany na najwyższym możliwym poziomie 13 Festiwal Nowej Choreografii poświęcony tym razem Tagoremu, którego 150 rocznica urodzin teraz właśnie przypada. Nie zabrakło mi też oczywiście ciekawych i zabawnych rozmów ze studentami z Ganga Nivas na różne, niekiedy wręcz powieściowe tematy…

Wydarzenia

Brak nadchodzących wydarzeń

Translator

  • Arabic
  • Bulgarian
  • Catalan
  • Chinese Simplified
  • Chinese Traditional
  • Croatian
  • Czech
  • Danish
  • Dutch
  • English
  • Filipino
  • Finnish
  • French
  • German
  • Greek
  • Hebrew
  • Hindi
  • Indonesian
  • Italian
  • Japanese
  • Korean
  • Latvian
  • Lithuanian
  • Norwegian
  • Portugese
  • Romanian
  • Russian
  • Serbian
  • Slovak
  • Slovenian
  • Spanish
  • Swedish
  • Ukrainian
  • Vietnamese

Migawka z Galerii

Co nowego

ARTYKUŁY

Brak nowych artykułów

KOMENTARZE ostatnich 7 dniach

Brak nowych komentarzy

MEDIA GALLERY Ostatnie 7 Dni

No new media items

Kto jest Online

Gość: 2