Login Witaj w portalu HANUMAN.pl
22.09.2018, godz. 06:45
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Zdolni uczniowie. Pamiętnik indyjski, część 15.

 
   23 listopada miał się odbyć koncert jednego z wielkich mistrzów santuru, Taruna Bhattacharyi. Santur, dzięki pionierskiej działalności Shivkumara Sharmy, którego koncert też czekał na mnie w najbliższych dniach, stał się w Indiach ogromnie popularny. Co jednak ciekawe, jest to bardzo trudny instrument do grania na nim rag. Uzyskanie płynnych przebiegów mikrotonalnych jest w tym wypadku bardzo ograniczone, raga grana na santurze przypomina swego rodzaju graficzną reprodukcję oryginalnego, barwnego ragowego malarstwa.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Dwa parki. Indyjski pamiętnik, część 14.

   W Delhi znajduje się wiele dworców kolejowych. Mamy kolej miejską, która zatrzymuje się niemal tak często jak tramwaj. Stacje są przy bazarach, szkołach, stadionach. Czasem musimy przejść przez ubogą przytorową zabudowę i jakiś mały dworzec, by dojść w odcięte przez rozwiniętą sieć kolejową Delhi miejsce. Tym niemniej dwa dworce pełnią w mieście szczególną rolę – są to New Delhi St. oraz Hazrat Nizamuddin St. Hazrat Nizamuddin jest na tyle popularny, iż na biletach kolejowych podaje się tylko nazwę docelową „Hazrat Nizamuddin” i jeśli ktoś nie wie, iż jest to w Delhi, może mieć problem ze określeniem celu swej podróży. Na tablicach innych dworców w Indiach też często mamy pociągi jadące po prostu do Hazrat Nizamuddin.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Wpierw sarod. Indyjski pamiętnik, część 13.

 
   Pierwszym moim delhijskim koncertem był recital młodego Shashanka Navaldi, związanego przez guru, Daanisha Aslama Khana z rodem wielkiego sarodzisty ustada Amjada Ali Khana. Z nagraniami Amjada mam od jakiegoś czasu pewne problemy. Czasem je uwielbiam i uważam owego muzyka za największego sarodzistę ostatnich dziesięcioleci. Innym razem wydają mi się trochę powierzchowne, w typie instrumentalnej muzyki bez wyczucia zawartych w muzyce ras, czyli smaków, aromatów, barw i nastrojów (i wszystko zarazem). Rasy, o czym wielu współczesnych muzyków nie chce pamiętać, są najistotniejsze w sztuce subkontynentu. Inne elementy mogą się powtarzać, nawiązywać do dawnych standardów, nie podniecać wyobraźni nowatorską formą. Lecz rasy muszą się w sztuce zawierać i jeśli są odpowiednio ukazane, przesuwają na dalszy plan inne artystyczne środki wyrazu. To dlatego indyjscy pisarze i filmowcy nie boją się choćby wracać wciąż do tematu ślubu (czyli shadi) i związanych z nim rodowych konfliktów. Temat jest stary jak indyjski świat, lecz zawsze można osadzić w nim świeże rasy i zachwycić odbiorcę, dając mu coś tak świeżego jak intensywna chwila przeniknięta bezgranicznie smutkiem, radością lub gniewem.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Spacerując Janpathem. Indyjski pamiętnik, część 12

 
 Przyszedł czas na Delhi, największy chyba ośrodek kulturalny Indii, choć pewnie nie każdy mieszkaniec Kalkuty, Chennaju, czy Mumbaju zgodziłby się ze mną. Nawet jeśli w tamtych miastach wiele się dzieje, to jednak Delhi, dzięki swojej znacznie bogatszej od nich historii i trwającej od wielu setek lat miłości do niego jego własnych mieszkańców, czyni wszystko co się w nim odbywa bardziej dostępnym. Tyle jest tu parków, rozległych zabytkowych kompleksów, a nawet urokliwych deptaków! Poza tym Delhi jest stolicą, a Hindusi, mimo że demokraci, to jednak czują wielce monarchistyczny respekt do autorytetów. A stolica to nie byle co!
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Nastroje i obrazy. Indyjski pamiętnik, część 11.

 
   Świątynia Durgi wyłoniła się nagle i bardzo okazale zza jednego z wielu mijanych urwisk. Ujrzeliśmy podobny do szpilki stromy szczyt, a na nim całką ciekawą, modernistyczną konstrukcję, z dominującymi w niej rozległymi łukami. Najprawdopodobniej niezwykła rzeźba terenu przyczyniła się do uczynienia miejsca ważnym dla kultu bogini. W stosunkowo rozległej kotlinie szczyt ze świątynią znajdował się niemal dokładnie po środku, rozdzielony głęboką przełęczą od otaczających go pasm. Był od nich trochę niższy, lecz poprzez swoją samotność nad nimi dominował.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Landour. Indyjski pamiętnik, część 10.

Wielbłądzią ścieżkę odwiedziliśmy jeszcze nie raz. Dzięki stromym serpentynom dróżek wijących się nad i pod główną drogą Mussoorie, w wiele pięknych miejsc było całkiem blisko. Wielbłądzia ścieżka podchodziła pod sam szczyt znajdujący się nieopodal Gun Hill. Następnie opadała stromo w przełęcz dzielącą obydwa szczyty. Na pierwszym, wedle map bezimiennym szczycie, znajdował się wspaniały pałacyk z nawiązującymi do nowożytnej architektury indyjskiej podcieniami. Sama przełęcz zajęta była przez nowoczesne, ajurwedyjskie (wedle plansz reklamowych) osiedle. Nie mam pojęcia, czy służyło ono tylko co majętniejszym młodym parom w trakcie miesiąca miodowego, czy też stanowiło swego rodzaju luksusowy ośrodek nauczania medycyny ajurwedyjskiej.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Mussoorie. Pamiętnik indyjski, część 9.

   Mussoorie zostało założone przez Brytyjczyków w górach okalających Dehra Dun. Podobnie jak Simla, letnia stolica Wicecesartswa Indii, miejscowość ta stanowiła wytchnienie od gorącego tropikalnego klimatu dla przyzwyczajonych do swojej pogody okupantów z Albionu. Jak zauważono w przewodniku dla indyjskich turystów, nieformalny charakter Mussoorie sprzyjał nieoficjalnym związkom międzyludzkim, zwłaszcza zaś romansom. Hindusi kontynuują po części tę tradycję. Mussoorie to dla nich jeden z ulubionych pomysłów na spędzenie miodowego miesiąca. Zaś wesele, czyli shadi, i wszystko co się wokół niego dzieje, jest dla mieszkańców Indii jednym z głównych tematów w sztuce i kulturze masowej.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Tęsknota za górami. Indyjski pamiętnik, część 8.

 
   Nazajutrz, pokonując riszikeskie rozleniwienie, udaliśmy się tam, gdzie kończyło się miasto i zaczynały coraz bardziej dzikie góry i lasy. Zaobserwowałem, iż Himalaje wyrastają z nizin Północnych Indii nagle, zupełnie inaczej niż czynią to znane mi góry w Europie. Wydaje się, że wystarczy zrobić krok, aby urwiska nabrały więcej stromości. Doskonale widać, że zderzenie płyty indyjskiej z euroazjatycką wciąż trwa, zaś Himalaje, wbrew legendom, są jednymi z najmłodszych tworów na powierzchni Ziemi. Siła niepowstrzymanej natury przemawiała do nas zewsząd, nie dając się pokonać nawet żywotności i liczebności indyjskiego ludu. Idąc miałem wrażenie, iż niemal czuję, jak Himalaje rosną i jednocześnie są ścierane przez potężne wiatry i coroczne wybuchy monsunu. Na szczęście monsun mieliśmy za sobą, nie sądzę bowiem, aby w tym okresie Uttarkhand (stan, który leży na północ od Uttar Pradesh i zaczyna się w Haridwarze) należał do miejsc dostępnych.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Rishikesh. Indyjski pamiętnik, część 7.

 
 
   Rishikesh znaczy tyle, co włosy riszich. Riszimi w mitologii indyjskiej określa się mędrców o nadludzkich, a nawet nadboskich mocach. Wiele opowieści czyni ich mentalnymi dziećmi boga Brahmy, który, w przeciwieństwie do swoich współbogów z Trimurti, czyli Wisznu i Sziwy, jest bezgranicznie obiektywny. Nikomu nie szkodzi, ani też nikomu nie sprzyja. Jako główny bóg twórca ceni podobnie swoje dzieła i żadnego z nich nie stawia ponad innymi. Ten sam obiektywizm cechuje również riszich. Są oni w opowiadających o nich eposach i poematach podobni do luster, w których każdy dostrzeże odbicie swoich zalet i wad, odpowiednio zyskując lub tracąc, lecz w istocie nie za sprawą nieporuszonych riszich, lecz siebie samego.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Na rozstajnych torach. Indyjski pamiętnik, część 6.

 
   Nadeszło Diwali, święto świateł, upamiętniające powrót zwycięskiego Ramy do Ajodhji po pokonaniu dziesięciogłowego Rawany. To wielkie święto, trwające pięć dni, poprzedzone innymi, mniejszymi świętami upamiętniającymi dokonania idealnego królewicza Ramy, który w myśl eposu Walmikiego „Ramajana” (i licznych jego późniejszych adaptacji) był awatarem boga Wisznu. Rama nie był sam, towarzyszyła mu królewna Sita (w której rolę wcieliła się bogini Lakszmi), a także dzielny małpi bóg Hanuman, kochany przez wszystkich Hindusów. Na początek Diwali (albo Dipawali) powróciłem do Agry, gdyż zostałem zaproszony przez pedagogów Central Hindi Institute do wykonania utworu muzycznego w trakcie świątecznej uroczystości, gdzie występowali najbardziej uzdolnieni studenci ze szkoły.

Wydarzenia

Brak nadchodzących wydarzeń

Translator

  • Arabic
  • Bulgarian
  • Catalan
  • Chinese Simplified
  • Chinese Traditional
  • Croatian
  • Czech
  • Danish
  • Dutch
  • English
  • Filipino
  • Finnish
  • French
  • German
  • Greek
  • Hebrew
  • Hindi
  • Indonesian
  • Italian
  • Japanese
  • Korean
  • Latvian
  • Lithuanian
  • Norwegian
  • Portugese
  • Romanian
  • Russian
  • Serbian
  • Slovak
  • Slovenian
  • Spanish
  • Swedish
  • Ukrainian
  • Vietnamese

Migawka z Galerii

Co nowego

ARTYKUŁY

Brak nowych artykułów

KOMENTARZE ostatnich 7 dniach

Brak nowych komentarzy

MEDIA GALLERY Ostatnie 7 Dni

No new media items

Kto jest Online

Gość: 2