Login Witaj w portalu HANUMAN.pl
19.10.2018, godz. 01:53
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

'Chitra' Rabindranatha Tagora w reżyserii Ady Bieli. Impresje zrodzone w trakcie przygotowań.

 
   15 maja 2010 roku zostanie wystawiona sztuka Rabindranatha Tagora „Chitra” w reżyserii Ady Bieli. Trwają próby i inne niezbędne przygotowania. To fascynujące przedsięwzięcie, a ja, jako osoba odpowiedzialna za muzykę w tym spektaklu mam okazję być świadkiem przenoszenia dzieła wybitnego Bengalczyka na grunt naszej kultury. Robię też zdjęcia niekiedy irytując zapracowanych aktorów, można je zobaczyć na: http://www.facebook.com/home.php?#!/album.php?aid=20096&id=1802137951 . Tagora wystawia się w naszych kraju nader rzadko, zatem sytuacja jest co najmniej niecodzienna. Spróbuję zatem trochę o tym poopowiadać.
 
(fragment muzyki do spektaklu, taniec bogów Vasanty i Madany):
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Recenzja książki NIE TYLKO BOLLYWOOD (część II i ostatnia)

(zakończenie artykułu zamieszczonego poniżej)

Kolejnym artykułem jest „Parampara jako źródło cierpień?” Marty Raczek. Dotyczy on małżeństw aranżowanych i problematyki zdrady w kinie indyjskim. Autorka dostrzega oczywiście odważny film „Nigdy nie mów żegnaj” Karana Johara otwarcie broniący prawa do zdrady i zawarcia powtórnego małżeństwa, które jednakże musi być poprzedzone swego rodzaju czyśćcem. Raczek zauważa również dysproporcję w reakcji zdradzonego mężczyzny i zdradzonej żony. Nie należy ona tylko do kultury indyjskiej, lecz wynika z takich, a nie innych cech, jakimi obarczyła życie płciowe natura, o czym pisałem już wcześniej. Wydaje mi się, że ilekroć się pisze o problemie aranżowanych małżeństw, należy pamiętać, że i nasi przodkowie tak byli dobierani w pary, zmiana zaś ma stosunkowo niedawną proweniencję. To samo dotyczy oceny kobiety przez pryzmat jej roli jako matki i związanego z tym odrzucenia kobiet bezpłodnych. W hinduizmie nierówności społeczne i socjalne wyjaśnia prawo karmana oraz reinkarnacja.

Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Recenzja książki NIE TYLKO BOLLYWOOD i zarazem esej o niedoskonałościach recepcji kultury Indyjskiej na Zachodzie. (część I)

Niedawno ukazał się w naszym kraju zbiór esejów na temat kinematografii indyjskiej „Nie tylko Bollywood” pod redakcją Grażyny Stachówny i Przemysława Piekarskiego, opublikowany przez Korporację Ha!Art. Książka jest obszerna, ładnie wydana, obiecuje zatem ciekawą lekturą na nader interesujący dla wszystkich kinomanów i miłośników Indii temat. Z pewnością też taka pozycja była bardzo potrzebna z uwagi na rosnące zainteresowanie Bollywoodem i innymi filmami o indyjskiej (choćby w części) proweniencji. Po przeczytaniu tego 550 stronicowego kompendium czuję się jednakże daleki od stanu katharsis, jaki dają niekiedy owocne rozmyślania na interesujący i lubiany temat. Ów dystans jest na tyle duży, iż postanowiłem stworzyć recenzję wymieszaną z niezależnym esejem, który może zaciekawić również te osoby, które nie przeczytały książki, a ciekawe są recepcji kultury Indyjskiej na Zachodzie (uważam przy tym, iż nasz kraj mieści się w terminie „Zachód”, podobnie jak Francja czy USA).

 
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Poligynia w dawnych Indiach

Poniższy artykuł ukazał się w periodyku "Albo albo. Problemy psychologii i kultury", 2009 nr 1, s. 98-106

 
 
Małżeństwo, jak każdy inny element życia społecznego, przybiera różne warianty, w zależności od warunków kulturowych panujących w danej grupie. Uwzględniając ten fakt, określić można minimum definicyjne, występujące niezależnie od czasu i miejsca. Najprościej rzecz ujmując, małżeństwo to pewna instytucja społeczna, regulująca związki między partnerami oraz relacje między nimi a resztą społeczeństwa. Podstawowe cztery komponenty określające te powiązania, to: płodzenie dzieci, współżycie seksualne, przekazywanie potomstwu wartości kulturowych oraz środków materialnych. Wszystkie te składniki stanowiące istotę małżeństwa wskazują na jego społeczny wymiar. Wejście w związek małżeński oznacza rozpoczęcie życia rodzinnego; rodzinie zaś, oprócz realizacji wcześniej wymienionych celów, przypisuje się też funkcję rekreacyjną i religijną (Adamski, 1982, s. 15, 61–63).
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Punkt zbiorczy

       Indie, Indie! Wyruszyłem ponownie w podróż na Wschód. Poprzednia moja podróż, podobnie jak obecna, miała inspiracje czerpane z duchowości Indii. Tym razem główną przyczyną stało się pragnienie spotkania z Dhjaneśwari Swati Ma, mistrzynią i propagatorką Nada Śrawana Jogi. Minęło dziesięć lat od mojego ostatniego pobytu w Indiach. Ciekawi mnie to jak Indie zmieniły się w ciągu ostatnich lat? Czy zauważę różnice? Wraz upływem lat zmienił się również i mój świat. Czy Indie stały się bardziej zachodnie, a przez to bardziej zagubiły swoją pierwotną kulturę? Chciałbym zdać sprawę z tego, czego udało mi się dotknąć w czasie mojego pobytu.
Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Jairam das - hinduski Mahant

W czerwcu i lipcu 2008 roku gościlismy w Polsce naszego hinduskiego znajomego, Mahanta z Vrindavan - Jairama Dasa Babę. W czasie naszych wielokrotnych podróży po Indiach Jairam był naszym gospodarzem, stąd też pomysł odwzajemnienia się i zaproszenia go w końcu do Polski.

 

Jairam das pochodzi z Vraja Bhumi, ośrodka pielgrzymek i kultu religijnego położonego w pobliżu miasta Mathura w północnych Indiach. Vrindavan dham to naprawdę przeurocze miasteczko. Niegdyś mawiano o nim, że znajduje się tam 5.000 świątyń. Dziś to juz historia, ale miejsce to jest wciąż całkiem niezwykłe. Nigdzie w Indiach nie widywałem w jednym miejscu tylu poważnych adeptów życia duchowego. Najciekawsze jest to, że zjeżdżają się tam religijne osoby z całych praktycznie Indii - ludzie reprezentujący wiele nurtów i tradycji. Przyjechawszy tam, pielgrzymi znajdują schronienie w wielu istniejących tam “aśramach”. Owe Aśramy to nie tylko hoteliki i domy pielgrzyma. To nierzadko spore, wielowiekowe instytucje, które oferują nie tylko nocleg i wyżywienie, ale również opiekę “ideologiczną” w formie uczestnictwa w wykładach i religijnych ceremoniach. W ich strukturach zawsze znajdziemy świątynie, a często szkoły, jadłodajnie i niepubliczne przychodnie lekarskie.

 Klinij aby powiększyć

 Jairam Das jest Mahantem czyli zarządcą, swoistym przeorem najstarszego Aśramu we Vrindavan istniejącego pod nazwą Kaladhari Bhagicha Aśram. Ma on wiele filii w całych Indiach. Istniała niegdyś nawet filia pakistańska, ale z momentem podziału kraju na Indie i Pakistan, została zawieszona. Pamiątką po niej sa przesliczne 600-letnie bósta Sita-Rama-Lakszman, które można podziwiać w ich głównej świątyni.

Aśram Kaladhari stale gości ok 70-ciu sadhu, czyli świętych mężów, którzy w zaciszu murów instytucji spokojnie stdiują hinduskie pisma i oddają się kontemplacji. Cały kompleks zajmuje powierzchnię ok 16ha obejmując kilka świątyń, goszalę (oborę) ze 120 krowami, dużą kuchnię, domki dla pielgrzymów i gości oraz kilkanaście pomieszczeń gospodarczych. Na peryferiach terenu znaleźć można starą kundę, czyli staw, przy którym - według lokalnych legend - mieli odpoczywać Kryszna i Balarama po ugaszeniu płonącego lasu. Całe to miejsce jest niezwykle zaciszne i emanujące spokojem. Można się w nim schronić przez zgiełkiem coraz bardziej głośnego miasteczka i pogrążyć w religijnej zadumie. A jesli ktoś miałby ochotę, polecam kąpiel w owym pięknym jeziorku, które orzeźwia i poprawia nastrój.

Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Wystawa zdjęć Jacek Mueller: "Rytuał i oddanie"

 

Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Nastroje i obrazy. Indyjski pamiętnik, część 11.

 

 

   Świątynia Durgi wyłoniła się nagle i bardzo okazale zza jednego z wielu mijanych urwisk. Ujrzeliśmy podobny do szpilki stromy szczyt, a na nim całką ciekawą, modernistyczną konstrukcję, z dominującymi w niej rozległymi łukami. Najprawdopodobniej niezwykła rzeźba terenu przyczyniła się do uczynienia miejsca ważnym dla kultu bogini. W stosunkowo rozległej kotlinie szczyt ze świątynią znajdował się niemal dokładnie po środku, rozdzielony głęboką przełęczą od otaczających go pasm. Był od nich trochę niższy, lecz poprzez swoją samotność nad nimi dominował.

Wyślij znajomemu Wersja do Wydruku

Landour. Indyjski pamiętnik, część 10.

 

 

   Wielbłądzią ścieżkę odwiedziliśmy jeszcze nie raz. Dzięki stromym serpentynom dróżek wijących się nad i pod główną drogą Mussoorie, w wiele pięknych miejsc było całkiem blisko. Wielbłądzia ścieżka podchodziła pod sam szczyt znajdujący się nieopodal Gun Hill. Następnie opadała stromo w przełęcz dzielącą obydwa szczyty. Na pierwszym, wedle map bezimiennym szczycie, znajdował się wspaniały pałacyk z nawiązującymi do nowożytnej architektury indyjskiej podcieniami. Sama przełęcz zajęta była przez nowoczesne, ajurwedyjskie (wedle plansz reklamowych) osiedle. Nie mam pojęcia, czy służyło ono tylko co majętniejszym młodym parom w trakcie miesiąca miodowego, czy też stanowiło swego rodzaju luksusowy ośrodek nauczania medycyny ajurwedyjskiej.

Wydarzenia

Brak nadchodzących wydarzeń

Translator

  • Arabic
  • Bulgarian
  • Catalan
  • Chinese Simplified
  • Chinese Traditional
  • Croatian
  • Czech
  • Danish
  • Dutch
  • English
  • Filipino
  • Finnish
  • French
  • German
  • Greek
  • Hebrew
  • Hindi
  • Indonesian
  • Italian
  • Japanese
  • Korean
  • Latvian
  • Lithuanian
  • Norwegian
  • Portugese
  • Romanian
  • Russian
  • Serbian
  • Slovak
  • Slovenian
  • Spanish
  • Swedish
  • Ukrainian
  • Vietnamese

Migawka z Galerii

Uday Shankar
Przeglądaj album

Co nowego

ARTYKUŁY

Brak nowych artykułów

KOMENTARZE ostatnich 7 dniach

Brak nowych komentarzy

MEDIA GALLERY Ostatnie 7 Dni

No new media items

Kto jest Online

Gość: 2